Po pierwsze
Chcąc sprzedawać na rynek brytyjski należy bezwzględnie tam właśnie prowadzić akwizycje i negocjacje handlowe. O ile w przypadku innych narodów często się zdarza, że ruchliwi kupujący jeżdżą po całym świecie, aby sprzedawać i kupować, stopień tej ruchliwości jest znacznie niższy u Anglików, a w przypadku zakupów w znacznym stopniu zdają się na aktywność zagranicznych dostawców.
2. Powszechnie uważa się, że znajomość języków obcych jest w Anglii relatywnie niska - w sferach handlowych trzeba być przygotowanym wyłącznie na rozmowę w języku angielskim, co niemal każdego cudzoziemca stawia w nieco gorszej sytuacji negocjacyjnej.
3. Na Wyspach Brytyjskich w ostatnich dziesięcioleciach osiadło tak wielu imigrantów, że ma to pewien wpływ na niektóre tradycyjne pojęcia i zasady postępowania. Na ogół oznacza to obniżenie szeregu standardów w postępowaniu na rynku wewnętrznym i kontaktach międzynarodowych.
4. Przygotowując się do negocjacji należy m.in. upewnić się, czy mamy do czynienia z firmą rdzennie brytyjską, czy też z firmą jakiegoś egzotycznego obywatela Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, który od niedawna zamieszkał w Anglii. Są to wówczas zupełnie oddzielne "wyzwania negocjacyjne".
|